Single Blog Title

This is a single blog caption
02 Październik 2017

Świadome społeczeństwo jest najlepszą bronią przeciw terroryzmowi

Z inicjatywy Anny Fotygi w Parlamencie Europejskim odbył się cykl spotkań i konferencji mających przybliżyć problematykę bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie i jej wpływ na nasze bezpieczeństwo. Swoją wiedzą i doświadczeniem podzielili się m.in.  Reuel Marc Gerecht ekspert z waszyngtońskiej Fundacji na rzecz Obrony Demokracji oraz gen. Yossi Kuperwasser z Jerozolimskiego Centrum Spraw Publicznych.

 

Obydwaj eksperci wzięli udział w posiedzeniu podkomisji bezpieczeństwa i obrony PE (SEDE) uczestnicząc w wymianie poglądów na temat sytuacji bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie widzianej z perspektywy Izraela i Stanów Zjednoczonych. Yossi Kuperwasser przedstawił bardzo skomplikowaną sytuację na Bliskim Wschodzie, omawiając poszczególne rywalizujące ze sobą siły. „W ostatnich kilku latach mamy do czynienia z pęknięciem w świecie muzułmańskim na dwie szkoły. Pierwsza – pragmatyczna – twierdzi, że muzułmanie powinni znaleźć swoje miejsce w istniejącym globalnym porządku, zintegrować się. Pomimo tego, że świat ten im nie odpowiada, powinni się w nim jakoś pomieścić” – mówił były dyrektor generalny izraelskiego ministerstwa spraw strategicznych. Według eksperta, druga szkoła – radykalna – uważa, że muzułmanie powinni nie tylko  dążyć do szybkiej zmiany światowego ładu, ale także zabiegać, by pragmatyści nie znaleźli posłuchu w świecie muzułmanów. Według nich „(…) zachodnia kultura to zagrożenie dla islamu i nie można jej tolerować” – mówił generał Kuperwasser. Zdaniem emerytowanego generała wywiadu wojskowego, ultraradykałowie oceniają, że zmiany w układzie światowym powinny zajść jak najszybciej, bo świat zachodni jest obecnie bardzo osłabiony  i nie jest w stanie się obronić, więc należy atakować jak najszybciej, nawet pomimo wciąż ograniczonych zasobów. „Sposobem na zmianę jest terror. Korzysta się z niego nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale i na Zachodzie” – mówił Kuperwasser. Według generała, także realistyczni radykałowie są zgodni co do celu – wymuszenia zmiany porządku opartego na zachodnich wartościach. Uważają jednak, że potrzebują jeszcze czasu dla wzmocnienia swego potencjału.  „Stąd ich dążenie do zawierania układów, które dadzą czas na wzmocnienie” – mówił ekspert z Jerozolimy.

„Jeżeli chodzi o kwestie naszego bezpieczeństwa, nie ma linii podziału pomiędzy szyitami i sunnitami. Jedyne zasadnicze rozróżnienie to podział na muzułmanów pragmatycznych i radykałów” – mówił Yossi Kuperwasser. Według niego, po drugiej stronie, na Zachodzie, mamy do czynienia  z grupą liberałów, którzy szukają porozumienia  z realistycznymi radykałami. Najlepszym przykładem tej współpracy było porozumienie pomiędzy liberałami reprezentowanymi m.in. przez prezydenta Baracka Obamę a Teheranem w sprawie porozumienia nuklearnego (JCPOA) . Zmianę sytuacji przyniosły tutaj wybory w Stanach Zjednoczonych, gdyż nowa administracja, którą Kuperwasser zaliczył do grupy realistycznych konserwatystów, stara się dogadać z pragmatystami. Zmiana ta ma przełożyć się najmocniej na podejście do kwestii irańskiej i umowy JCPOA.

Odnosząc się do niebezpieczeństw jakie niesie za sobą konstrukcja tzw. układu irańskiego, tj. umowy JCPOA, generał podkreślił w szczególności tzw. klauzulę wygaśnięcia. Daje ona Iranowi de facto możliwość posiadania arsenału nuklearnego bez żadnych sankcji gospodarczych. Do tego należy dodać bardzo słaby system monitorowania prac naukowych. Iran może rozwijać różne elementy swojego programu atomowego lecz nikt nie wie jakie i pod jakim kątem. Słabe monitorowanie naukowców oznacza, że Irańczycy mogą rozwijać swój program jądrowy nawet w zgodzie z JCPOA. Podobnie sytuacja ma się z infrastrukturą wojskową, która w rzeczywistości nie została zdemontowana, nie wiadomo jednak co się dzieje z poszczególnymi elementami składowymi. „Irańczycy mogą działać błyskawicznie jeśli uznają, że umowa już im nie odpowiada” – podsumował Kuperwasser. Mogą to zrobić nawet w ramach JCPOA, jako że umowa daje im możliwość do samoobrony, a zatem np. do zakupu rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej. Dodatkowo, układ nie zawiera ograniczeń jeśli chodzi o systemy przenoszenia broni, gdy przecież „wiemy, że broń taka jest opracowywana po to by przenosić głowice atomowe”. Konkludując, generał stwierdził, że układ daje Irańczykom otwartą drogę do zrealizowania swojego programu jądrowego bez jakiejkolwiek zmiany polityki. Tymczasem korzyści z tego układu są bardzo ograniczone. „Irańczycy mogą posiadać dowolną ilość materiałów wyjściowych z których mogą bardzo szybko uzyskać wzbogacony uran i to bez żadnych ograniczeń”. Kuperwasser zauważył, że układ ten paraliżuje Zachód „Zachód wstrzymuje się od jakiejkolwiek krytyki Iranu, gdyż boi się że ten wyjdzie z tego układu. Zatem Irańczycy prowadzą swoją politykę bez żadnych ograniczeń: w Jemenie, w Syrii, mogą wspierać terroryzm, a Zachód uważa że nie warto w to ingerować, gdyż może to zagrozić literze układu. Irańczycy doskonale zdają sobie z tego sprawę i chcą trzymać się tego- doskonałego dla nich- traktatu. Dzięki temu układowi będą w posiadaniu arsenału broni jądrowej za 13 lat, który umożliwi realistycznym radykałom zmianę porządku na Bliskim Wschodzie, a dalej – na całym świecie” – stwierdził generał. Dlatego też nie ma żadnego powodu, by reżim irański nie przestrzegał zapisów układu. „Takich umów nie powinno się w ogóle zawierać, a jeśli już tak się stało – trzeba podjąć działania by taką umowę uchylić lub odpowiednio modyfikować. Zmierzamy ku katastrofie o czym przekonaliśmy się naocznie na przykładzie Korei Północnej” – zakończył Kuperwasser.

Reuel Marc Gerecht również największą część swego wystąpienia poświęcił umowie JCPOA. W jego przekonaniu, największe znaczenie dla przyszłości umowy, a tym samym sytuacji w regionie, będzie miała decyzja o ponownej certyfikacji umowy, którą amerykański prezydent musi podjąć do 15 października. Gerecht zarysował trzy scenariusze: przedłużenie funkcjonowania umowy, zawieszenie lub uchylenie jej certyfikacji z nieznaczną reakcją oraz zawieszenie lub uchylenie jej certyfikacji ze zdecydowanym działaniem w postaci sankcji. Według eksperta tylko ta trzecia opcja stanowi zmianę dotychczasowej polityki, a jednocześnie miałaby ogromny wpływ na europejskie i azjatyckie inwestycje w Iranie. Ponadto, opcja trzecia mogłaby oznaczać zmianę amerykańskiej polityki w całym regionie, szczególnie w Syrii i Iraku.

Z inicjatywy przewodniczącej podkomisji Bezpieczeństwa i Obrony (SEDE) Anny Fotygi i we współpracy z AJC Tranatlantic Initiative w Parlamencie Europejskim odbyło się także spotkanie poświęcone zagrożeniom jakie stanowi palestyński Hamas i libański Hezbollah na Bliskim Wschodzie. Reuel Marc Gerecht,ekspert amerykańskiej Fundacji na rzecz Obrony Demokracji, próbował odpowiedzieć na pytanie, czy te organizacje zmierzając w kierunku wybuchu nowej wojny na Bliskim Wschodzie. Zdaniem Reuela Marca Gerechta, mówiąc o Hezbollahu i Hamasie, nie sposób nie wspomnieć o roli Iranu. Szczególnie jeśli mówimy o Hezbollahu, który jest „pierwszym i ukochanym arabskim dzieckiem islamskiej rewolucji”. Jednak również Hamas jest coraz mocniej w sferze zainteresowania Iranu, z uwagi na fundamentalną zmianę w kierunkach polityki zagranicznej Teheranu. „Iran zawsze był zainteresowany wspieraniem sunnickich grup bojowników” – mówił były agent CIA, podając przy tym stosowaną przez ajatollahów „definicja dobrego bojownika sunnickiego” jako osoby która nienawidzi Stanów Zjednoczonych i Izraela bardziej niż szyitów. „Dlatego właśnie Iran był szczególnie zainteresowany Hamasem, który jest i zawsze był, na pierwszej linii frontu w walce z Izraelem”. W swoim wykładzie amerykański ekspert szczegółowo opisał politykę Iranu w regionie ze szczególnym uwzględnieniem różnych odłamów islamu, w tym w Iraku, Libanie i Syrii. Gerecht dużo uwagi poświęcił wsparciu Teheranu udzielanemu Hamasowi.

 

Spodziewam się zwiększonej aktywności Iranu na obszarze Bliskiego Wschodu, gdzie szyici z sukcesem rywalizują z sunnitami. Irańczycy zdołali dokonać czegoś, co nie zostało osiągnięte nigdy wcześniej –  mianowicie od 2003 roku rozwinęli szyickie militarne siły ekspedycyjne, liczące od 25 tys. do 50 tys. bojowników”  – powiedział Gerecht. Zdaniem eksperta polityka sekciarska Iranu będzie coraz bardziej widoczna, między innymi dlatego, że przynosi konkretne efekty, także w polityce wewnętrznej. „Kręgosłupem Islamskiej Republiki Iranu są w istocie ubodzy mieszkańcy miast, którzy reprezentują idealny związek między irańskim nacjonalizmem a szyickim szowinizmem” – mówił Amerykanin.

 

W dalszej części wykładu były oficer amerykańskiego wywiadu opisywał wsparcie udzielane Hezbollahowi, w tym w dostarczaniu, a od pewnego czasu także produkcji, ogromnej liczby rakiet, idącej nawet w setki tysięcy, a więc liczbę znacznie przewyższającą potrzeby defensywne.  Zdaniem eksperta, po wycofaniu sił Hezbollahu z Syrii, można zakładać, że otrzyma on od Teheranu zielone światło na rozpoczęcie kolejnego konfliktu z Izraelem. „Zmusi to państwa sunnickie do publicznego opowiedzenia się po którejś ze stron, co zawsze jest dla Teheranu sytuacją win-win. Pytanie, czy Izrael poradzi sobie z wojną na dwóch frontach?” – mówił ekspert, wskazując jednak na autonomię decyzyjną Hamasu. W jego opinii wojna jest zatem nie do uniknięcia i jest tylko kwestią czasu. Z uwagi na rozbudowany potencjał militarny Hezbollahu, reakcja izraelska będzie musiała być bardziej zdecydowana niż w 2006 r. podczas tzw. II wojny libańskiej. Dodatkowo problem stanowi brak jasnej strategii regionalnej zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i Europie, którą zdominowała walka z tzw. Państwem Islamskim. Gerecht rozważał możliwe reakcje Zachodu na taki konflikt oraz scenariusze zaczepne ze strony Iranu, jak choćby perspektywa rozmieszczenia w Syrii irańskich rakiet o zwiększonym zasięgu. Pewnym sprawdzeniem amerykańskich zamiarów będzie decyzja nowej administracji o ponownej certyfikacji porozumienia nuklearnego z Iranem (JCPOA).

 

Anna Fotyga odwołując się do swoich doświadczeń z pobytu w Libanie jako obserwator wyborów po zabójstwie Rafika Haririego zwracała uwagę na wyrafinowaną i dwutorową – cywilną i wojskową – politykę Hezbollahu wobec mieszkańców Libanu i społeczności międzynarodowej.  Podczas wielowątkowej dyskusji zgadzano się, że wybuch III wojny libańskiej jest raczej kwestią czasu. Jedyną istotną zmienną może być polityka Waszyngtonu wobec JCPOA i dalszy rozwój sytuacji w Syrii. Reul Gerecht zwracał tutaj uwagę na straty, jakie poniósł Hezbollah w Syrii. „Trudno jest śledzić straty Hezbollahu w Syrii. Z najlepszego źródła, jakim są nekrologi, jest to ok 1500 młodych bojowników, co jest znaczącą liczbą dla tej organizacji” – mówił ekspert zaznaczając, iż dalsze straty mogą na jakiś czas zahamować ofensywne plany Hezbollahu.

 

Odnosząc się do współpracy pomiędzy Rosją a Iranem, w ocenie Gerechta na Bliskim Wschodzie jest ona bliska idealnej. W ocenie Amerykanina to Moskwa i Teheran, a nie Stany Zjednoczone, dominują w tym regionie i nic nie zagraża w tej chwili ich pozycji. Gerecht wymieniał tutaj m.in. stabilną sytuację wojskową w Syrii, w tym wzmocnienie potencjału szyickich milicji, współpracę militarną, w tym dostarczenie Iranowi rosyjskich systemów S-300 osłabiających pozycję Izraela, brak możliwości ekspedycyjnych ze strony Saudów, a także argumenty propagandowe do jakich należy zaliczyć zwalczanie sunnickich radykałów nie tylko z ISIS. Także w kwestii wyposażenia bojowego siły Damaszku i Teheranu wsparte przez rosyjski specnaz są w stanie dominować na polu walki. „Amerykanie nie są skłonni uzbrajać rebeliantów w wyrafinowaną broń jak pociski przeciwlotnicze z uwagi na obawy o jej niekontrolowane rozprzestrzenianie i zagrożenie np. dla samolotów czy to we Frankfurcie czy Bostonie”– mówił Gerecht. „Wciąż jest tam jednak takie nagromadzenie broni podstawowej, aby spowodować straty w ludności cywilnej i kryzys uchodźcy jaki możemy obserwować od kilku lat” – komentował były oficer amerykańskiego wywiadu. Podczas dyskusji poruszono także kwestię współpracy Iranu z Koreą Północną. Gereth, podkreślając zaawansowanie technologiczne Teheranu w wzbogacaniu uranu, zwrócił uwagę na zainteresowanie Iranu współpracą w dziedzinie balistycznej.

 

Odpowiadając na pytanie Anny Fotygi o zmiany strukturalne w irańskim społeczeństwie i stosunek do reżimu ajatollahów, Gerecht ocenił, iż irańskie społeczeństwo jest jednym z czynników, który niesie największe nadzieje na pozytywną zmianę sytuacji w regionie. „Zielona rewolucja” w 2009 roku zaskoczyła mułłów. Reżim był naprawdę bliski upadku. Liczba osób, która wyszła na ulice w Teheranie i innych większych miastach była równa tej, która dała władzę Chomeiniemu w 1978 roku. Reżim zmuszony był po raz kolejny zademonstrować siłę państwa policyjnego. Zrobili to brutalnie i skutecznie. Celując w dzieci rewolucji, córki i synów elity którzy dołączyli do protestów, poprzez areszty, tortury oraz zabójstwa udało się złamać opozycję” – mówił Gereth. Ekspert podkreślił przy tym, iż opozycja nie miała szczęścia do liderów ruchu, którzy w decydującej chwili zawahali się, nie chcąc całkowitej zmiany systemu. O obawach reżimu świadczyć ma całkowita kontrola ostatnich „wyborów”, gdzie nie dopuszczono do jakichkolwiek prodemokratycznych elementów. „Scenariusz, w którym legalnie na ulice znów wyjdą  trzy czy cztery miliony osób jest więc niemożliwy. Doprowadzić do tego może jednak jakieś wydarzenie zupełnie niezwiązane z polityką, kiedy z jakiegoś nawet drobnego powodu gniew eksploduje. Niezwykle trudno jest jednak prognozować wybuch takiego wulkanu, kiedy ta magma, co jest głęboko skrywana w społeczeństwie – eksploduje” – mówił Gerecht. Według niego, właśnie dlatego liderzy reżimu uczą się, w tym z upadku Związku Sowieckiego, jak zapobiec utracie władzy. „Chamenei, z czego dużo osób nie zdaje sobie sprawy, nie wyedukował się na literaturze islamistycznej, a na literaturze francuskiej i rosyjskiej. Ma bystry umysł i wyciąga wnioski. Jest mocno zwesternizowany. Co oznacza – że także bardziej śmiercionośny” – podsumował Gerecht.

 

Gość z Waszyngtonu z dystansem wypowiadał się o znaczeniu Unii Europejskiej w tym regionie. „Nie dostrzegam potencjalnej roli Europy w konflikcie z Syrią. Europa to gracz gospodarczy, a na Bliskim Wschodzie przeważająco liczy się twarda siła. Nawet Francja ma zbyt mały potencjał do operowania w tym regionie. Jedyne co może zrobić Europa to używanie gospodarczego kija i marchewki. To może mieć znaczenie, gdy rozsypie się JCPOA, ale to zależy od decyzji Trumpa.  Chociaż tutaj też amerykańskie banki mogą wymusić na Europie określone zachowania, chociaż tradycyjna polityka czy to republikańska czy demokratyczna nie była nigdy ukierunkowana na sankcjonowanie Europy” – mówił Gereth.

 

 

W Parlamencie Europejskim zaprezentowano także publikację „Lekcje płynące z izraelskiej odpowiedzi na terroryzm”. Przewodnicząca podkomisji bezpieczeństwa i obrony PE otwierając spotkanie z autorami swoje przemówienie rozpoczęła od złożenia wyrazów współczucia z powodu ataku terrorystycznego, który w tym dniu miał miejsce w Izraelu. Odnosząc się do tego tragicznego wydarzenia Anna Fotyga zauważyła, że niestety nie tylko w Unii Europejskiej, ale także w Izraelu, ataki tego typu są codziennością. W świetle tego jak często mają one miejsce, szczególną wartość mają lekcje wyniesione z tej trudnej sytuacji przez Izrael. Szefowa podkomisji bezpieczeństwa i obrony zauważyła, że pomimo tego według części europosłów, a prawdopodobnie również według części Europejczyków, sytuacja w Europie jest czymś innym niż sytuacja w Izraelu.

 

„Ataki terrorystyczne w Izraelu traktowane są jako coś specjalnego, szczególnego, z uwagi na sytuację polityczną w jakiej znajduje się państwo Izrael„- powiedziała Anna Fotyga „Tymczasem, w rzeczywistości to jest takie samo zagrożenie i dokładnie taka sama sytuacja – w Izraelu, tak jak w Europie, jest to walka z terroryzmem. Nawet techniki i narzędzia używane przez terrorystów są takie same” – zaznaczyła przewodnicząca SEDE odnosząc się do fali tzw. „terroryzmu powszechnego” z użyciem noży czy samochodów. „W tej walce potrzebna jest właściwa diagnoza problemu, a następnie odpowiednia i konkretna strategia. Niestety nie da się tego osiągnąć bez uczciwego określenia sytuacji i nazywania rzeczy po imieniu, bez chowania się za polityczną poprawnością. Musimy być bardzo dokładni i szczegółowi w diagnozie. Walka z terroryzmem jest wyzwaniem dla całego świata” – mówiła Fotyga. Odnosząc się do obecnego zagrożenia aktami terroru w Europie, przewodnicząca podkomisji bezpieczeństwa i obrony podkreśliła: „Moim zdaniem, lekcje wyniesione z Izraela są bardzo ważne i trzeba czerpać z ich doświadczeń. Widząc reakcję obywateli Izraela na powtarzające się akty terroru nasuwa się pytanie: jakie cechy musi wykształcić w sobie społeczeństwo, by było ono odporne na terroryzm? W jaki sposób wykształcić te pożądane cechy w społeczeństwie? Wiemy, że celem terroryzmu jest podporządkowanie społeczeństwa – co zrobić, by to się nie udało?” – pytała Anna Fotyga. „Historia państwa Izrael dowodzi, że największe znaczenie ma edukacja społeczeństwa, patriotyzm i zaufanie do własnego państwa. Edukacja, dzięki której społeczeństwo nie czuje strachu przed terrorystami i jest odporne psychicznie w sytuacji zagrożenia. Ogromny patriotyzm, który, wraz z wolą obrony swojego państwa, był główną podstawą odbudowy państwa Izrael. Społeczeństwo izraelskie wierzy w to co robi państwo, wie że może polegać na strukturach państwowych w sytuacji zagrożenia, więc nie daje zastraszyć się terroryzmowi. Taką właśnie rolę, budowania odporności psychicznej, edukowania i budowania wiary we własne państwo, spełniają w Polsce budowane obecnie struktury wojsk obrony terytorialnej” – zakończyła swoje wystąpienie Anna Fotyga.

 

Do tych słów odniosła się kolejna panelistka, Fiamma Nirenstein, ekspert w dziedzinie konfliktu na Bliskim Wschodzie i terroryzmu. „Świadome społeczeństwo jest najlepszą bronią przeciw terroryzmowi” – mówiła, dodając, iż w Izraelu 30 proc. potencjalnych zamachów jest powstrzymywana przez samo społeczeństwo. Ekspertka podkreślała, że odporność psychiczna społeczeństwa ma ogromne znaczenie w sytuacji, gdy wróg atakuje nie na polu bitwy, a w przestrzeni publicznej, kawiarniach, autobusach… „Wojna przesunęła się z linii frontów, gdzie armie mają największe znaczenie, pod dachy domów. Takiej walki nie można rozstrzygnąć jedną bitwą, jednym sukcesem, nawet tak istotnym jak likwidacja Bin Ladena. Nie można walczyć tylko z ludźmi używającymi przemocy, ale z całym zespołem sytuacji, które intensyfikują rozprzestrzenianie się terroryzmu” – mówiła ekspertka. „Musimy udowodnić terrorystom, iż ich sposób działania jest skazany na porażkę – nie są  w stanie zmienić światowego porządku, naszego sposobu życia” – zakończyła Nirenstein.

 

Z kolei Generał Yossi Kuperwaser, były dyrektor generalny Ministerstwa do Spraw Strategicznych Izraela, odnosząc się do wypowiedzi Anny Fotygi zwrócił uwagę, iż w historii mieliśmy już przykłady liderów, którzy chronili Europę przed muzułmańskim ekstremizmem i ekspansjonizmem. „Takim liderem był król Jan III Sobieski” – mówił. Zaznaczył również, że w strategii Izraela w walce z terroryzmem główną rolę odgrywa kompleksowe podejście do problemu, które zrodziło się z bacznej obserwacji i nieustającego procesu „uczenia się terrorystów”. „Zrozumienie celów i strategii wroga oraz kontekstu, w którym operuje, daje możliwość szybkiej reakcji i zastosowania odpowiednich odpowiedzi w danej sytuacji. Te odpowiedzi formułowane są na przeszłych doświadczeniach. Nauki wyniesione z przeszłości uczyniły z Izraela lidera w walce z terrorystami” – mówił Kuperwasser.

 

Ostatni mówca, komisarz Belgijskiej Policji Federalnej odpowiedzialny za walkę z terroryzmem, Saad Amrani, zgodził się z Anną Fotygą podkreślając, że Unia Europejska ma problem z właściwą diagnozą problemu, gdyż uniemożliwia jej to polityczna poprawność. „Diagnoza nie została zakończona z prostej przyczyny – brakuje uczciwości intelektualnej, szczerości w określaniu zagrożeń„. Amrani opisywał przede wszystkim trudną sytuację z jaką borykają się belgijskie, ale też europejskie służby bezpieczeństwa, w związku z powrotami byłych bojowników ISIS do ich rodzimych krajów zamieszkania. Podkreślał jednak, że to tylko ułamek problemu. Ogromnym wyzwaniem jest postępująca radykalizacja młodzieży pomiędzy 12 a 17 rokiem życia.

Podczas dyskusji poruszono także kilka wątków zawartych w zaprezentowanej publikacji, m.in. historię walki Zachodu z terroryzmem, przygotowanie społeczeństwa, aspekty prawne i etyczne zwalczania terroryzmu, czy też aktywność terrorystów w cyberprzestrzeni.

Leave a Reply